sobota, 13 grudnia 2014

500. Rozczarowanie.

Nie zgadniecie do jakiego absurdu doszło. Nie pojechałam z chłopakiem do Berlina, ponieważ. Hmm no właśnie. Może zacznę od początku. Wraz z moimi dwoma siostrami i koleżankami jednej z nich mielismy jechać dzisiaj na Jarmark Świąteczny w Berlinie. My z naszej okolicy, a dziewczyny z Poznania. Odległość jaka nas dzieli to 100km. Wyjazd z naszego miejsca miał być o 6:45 i byliśmy proszeni aby co najmniej pół godziny wcześniej stawić się na miejscu. Tak też zrobiliśmy. Byliśmy więc na miejscu zbiórki o 6:15. Autokaru jeszcze nie było, to mówimy "Poczekamy jeszcze, na pewno chwilę się spóźni". Minuty mijały. W międzyczasie przybyły też dwie kobiety. Czekamy i czekamy. I nic. 6:46, już powinniśmy jechać. Do biura podróży w ogóle nie można się dodzwonić. Po 7 dopiero coś zaczęło się dziać. Okazało się, że autokar był na miejscu zbiórki już o 6 rano! bo nadgonili trasę bodajże z Warszawy. Na miejscu o godzinie 6 były tylko 2 osoby z 6, więc one spokojnie wsiadły i pojechały dalej. A czemu pojechali już o 6 skoro polecenie było o 6:45? Ponieważ szanowna pani pilot tak zarządziła. Czekaliśmy na jakieś wskazówki co mamy z tym zrobić. Niestety, musieliśmy wrócić do domu. Wściekli, żeby nie powiedzieć już brzydko wku*wieni wróciliśmy się do domu. Cały czas między mną a moimi siostrami był kontakt. I co się dalej okazało? Pani pilot, która dowodziła autokarem, którym mieliśmy jechać (jechały 4 różne), BYŁA PIJANA! Tak, pijana. Rozumiecie to jakim debilem trzeba być? Zapewne domyślacie się jakie emocje nami targały i cały czas gdzieś tam w nas się kotłują. Nie do opisania to co się stało.
Mamy zapewniony zwrot kosztów i darmową wycieczkę za tydzień. Ale co z tego, skoro wtedy już nie pojedziemy siedmioosobową grupa, tylko we dwoje? Logiczne, że w większej grupie zawsze zabawniej. No ale trudno. Niestety, my się tak szybko nie damy i  chcemy więcej! Będziemy również wnosić skargę i domagać się odszkodowania.
Absurdalność tej sytuacji jest naprawdę ciężko ubrać w słowa, nie życzę Wam nigdy czegoś takiego. 
A żeby jeszcze tego było mało to tłumaczą się jakimiś głupimi tekstami, że zapodziali kartki. Nie interesuje mnie to. Poza tym na pewno nie jest to prawda, ponieważ o 6 rano dzwonili do jednej z tych kobiet, które miały razem z nami jechać. I mogłabym tak wymieniać i wymieniać. No naprawdę, żałosne.
O, i jeszcze jeden dodatek. Po powrocie z Berlina mielismy nocować w Poznaniu u mojej siostry w mieszkaniu. Wyjść gdzieś, zobaczyć te wszystkie świąteczne ozdoby. A gdzie tam, bo niestety polska polityka i zarządzanie są poniżej dna.
A tak się cieszyłam na ten wyjazd!

A na śniadanie zjadłam dziś owsiankę.
kakaowa owsianka z kakao, gałką muszkatołową, mandarynkami, migdałami, mleczną czekoladą z orzechami laskowymi, miodem i suszoną żurawiną

11 komentarzy:

  1. O matko...:/ Szkoda słów na taką sytuację, głupota ludzka jest przerażająca... Na twoim miejscu też byłabym strasznie wkurzona i chciała odszkodowania, a tę kobietę powinni zwolnić z pracy, jak można być tak pozbawionym wstydu, żeby przychodzić do niej w takim stanie...
    Współczuję Ci, że wyjazd nie wypalił, dobrze przynajmniej, że macie jeszcze szansę pojechać za tydzień, chociaż wiadomo, że to już nie to samo, a takie rzeczy potrafią obrzydzić całą wycieczkę..:/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babkę juz podobno wylali z pracy ;)

      Usuń
  2. Rany, znasz już moje zdanie, chociaż ciągle nie mogę w to uwierzyć! Absurd.
    Przynajmniej śniadanie wyszło idealne :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Masakra, jak ta pilotka mogła być tak nie odpowiedzialna..normalnie brak słów na to wszystko. Mieć wszystko zaplanowane, a tu wyskakuje taki problem. Współczuję naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko! Byłabym zbulwersowana do granic możliwości... Dobrze chociaż, ze pojedziecie za tydzień, nie tą samą ekipą ale jednak... Byle nikt nie był pijany i by było bezpiecznie.
    Brak słów do tego posta, więc ograniczę się do ,,smacznie i apetycznie" :P

    OdpowiedzUsuń
  5. takie coś tylko w naszym pięknym kraju... nie wyobrażam sobie jak bardzo byłabym wściekła na Twoim miejscu. tym bardziej, że przecież za tydzień może Ci nie pasować ten wyjazd, i co wtedy? szkoda słów...

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, ale pech! Też byłabym bardzo zła. Tyle planów i wszystko poszło na marne... Brak słów na coś takiego! ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko jedyna....takie coś chyba tylko w Polsce...mam nadzieje, że Wam to należycie wynagrodzą !
    a owsianka musiała by przepyszna ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. o LOl! O,O jestem w szoku, serio!
    dzisiaj 13...
    a owsianka, przepyszna! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Serio? Współczuję, rzeczywiście nie fajna sytuacja :(

    OdpowiedzUsuń