sobota, 14 lutego 2015

562. Walentynkowy omlet.

 amarantusowy omlet z domową czeko-wiśnią, kremem z awokado* i owocami
*- czerwony kolor uzyskałam poprzez dodanie czerwonego barwnika w płynie

Zdjęcia nie oddają cudownego koloru tego kremu ;) 
Przepis:
-5 łyżek ziaren amarantusa
-1 szklanka wody
-1 łyżka zmielonego siemienia lnianego
-1 jajko
-szczypta soli
Amarantus ugotować w wodzie aż wchłonie cały płyn. Wystudzić. Wymieszać z siemieniem lnianym i żółtkiem. Białko ubić na sztywno ze szczyptą soli. Delikatnie wymieszać obydwie masy i smażyć.

Przepiękny dziś dzień! Słoneczko niesamowicie świeci, cieplutko. Żyć nie umierać! Co dziś robicie, spędzacie wieczór ze swoją drugą połówką, idziecie na imprezę z przyjaciółką czy zostajecie w domu? ;)
Ja oczywiście dzień spędzę z chłopakiem :) 

Mnóstwa miłości  :) 

15 komentarzy:

  1. Ale przepiękne zdjęcie! Nie mogę się napatrzeć :) Cudowna z was para :)
    A krem mnie zachwyca! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. z chłopakiem, jak codziennie zresztą. ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. No jesteście jak z obrazka <3
    Fajny pomysł na ten barwnik :D

    OdpowiedzUsuń
  4. amarantusowy omlet? zapisuję przepis i robię to cudo!
    słodziaki życzę Wam duuużo miłości, nie tylko dziś ale każdego dnia, cieszcie się z tego, że siebie macie! <3!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj to Twoje zdjęcie z chłopakiem jest najważniejsze! Ślicznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tyle miłości w tych wszystkich fotkach <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wieczór dopiero się zaczyna więc jeszcze nie za późno na życzenie udanych Walentynek ;D
    A omlet, kolor, podanie bardzo pasują do dzisiejszego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny ten krem, fajny pomysł!
    Zakochałam się w tym zdjęciu, jest cudowne! Wyglądacie pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję, że super spędziłaś wczorajszy dzień ;)
    A śniadanko miałaś pyszne,bardzo walentynkowe ♥

    http://poranny-talerz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki świetny ma kolor ten krem! :)
    Awww jakie to Wasze zdjęcie jest słodkie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Patrycja, że tez dopiero trafiłam na Twój blog... takie pyszności, ech. Dodany do ulubionych oczywiście. Widzę miłość do amarantusa podobna ;) Pozdrawiam, PatiJ z endo czy.... z V. ;) pewnie wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń